piątek, 30 maja 2014

Rozdział 17: Przekazanie informacji

Nie minęło dziesięć minut, jak rozległo się donośnie pukanie do drzwi naszego pokoju.
- Idź otworzyć, Nim - rzuciła do mnie Victoria, nie odrywając wzroku od laptopa, w którym w dalszym ciągu szukała kolejnych rewelacji odnośnie zabójcy, ba! Psychopaty z Dark. Na jej twarzy malowało się całkowite skupienie, a oczy lśniły ekscytacją. Z wolna pokiwałam głową i chwiejnym krokiem ruszyłam do drzwi. Dalej byłam roztrzęsiona. To czego się dowiedziałam od Victorii... to było gorsze od najstraszniejszego horroru... Zwłaszcza, że to działo się naprawdę. I dalej się dzieje i dziać będzie, jeśli tego nie powstrzymamy. Ofiara i data kolejnego ataku zostały już wyznaczone. Teraz pozostaje czekać.
- Mów natychmiast, co się stało! - zawołał na wejściu Tristian. Za nim do naszego pokoju wpadł jak burza Dimitry, po nim Nefertari i May.
- Zaraz, co tu się dzieje? Ile was tu?! - rzuciła z irytacją Victoria, mierząc Historyków i Humanistkę chłodnym spojrzeniem. Nawet nie kryła niechęci wobec Iwanowa i spółki.

środa, 28 maja 2014

Sarikah Rossmary

Witajcie, moi drodzy :*
Chciałam wam tylko powiedzieć, ze zmieniłam nazwę mojego drugiego konta (tego) z Nimfadora Rosengard na Sarikhę Rossmary ;) Imię Sarikah (podobnie jak Falen, Navi, Meridiane) wymyśliłam sama, więc jeśli się wam podoba i chcecie je gdzieś wykorzystać, poinformujcie mnie xD
No to tyle, co chciałam wam powiedzieć :) Nowy rozdział będzie niedługo, więc nie będziecie czekać długo ;*
Do następnego posta, Sarikah Rossmary (Meridiane Falori)

piątek, 23 maja 2014

Rozdizał 16: Historia zatacza koło



Zaraz po lekcjach udałam się do Domu Umysłów Ścisłych, żeby znowu prosić Scotta o pomoc. Jutro mam klasówkę z chemii, a tak się składa, że kompletnie nic nie umiem. No jasne, niby były te dwa tygodnie na naukę, ale szukanie medium i próbowanie rozgryzienia Łowców zajmowało wystarczająco dużo czasu, aby się nie wyrobić. Tak więc jeszcze nie zdążyłam dobrze ochłonąć po kółku z Claire, a już miałam zatruwać swój umysł pierwiastkami, izomerami i wszelkiego rodzaju innymi dziwactwami. Wiedziałam, że pewnie i tak się nie skupię, bo nie mogłam przestać myśleć o tym, czego ta baba chce od Victorii, no ale trzeba chociaż spróbować.
- O, cześć, Nimi – przywitał się z szerokim uśmiechem na ustach Scott, kiedy zapukałam do jego drzwi. Był on średniego wzrostu osobnikiem płci męskiej o smukłej sylwetce. Miał gęste, brązowe włosy i czekoladowe oczy, a na nosie okulary kujonki, które nadawały mu „mądrego” wyglądu. Scott posiadał wydatne kości policzkowe, których niejedna osoba mogłaby mu pozazdrościć. W tym ja.
- Hejka, słuchaj, mam interes… – zaczęłam, odwzajemniając uśmiech.
- Niech zgadnę, widmo kolejnej jedynki z chemii spędza ci sen z powiek? – spytał ze śmiechem, przepuszczając mnie w drzwiach.
- Jak ty mnie znasz – rzuciłam, wchodząc do środka.

poniedziałek, 19 maja 2014

Facebook

Czasami niektórzy mają do mnie sprawę i piszą na maila (bo podawałam, jak prosili), ale z racji tego, że na skrzynkę pocztową rzadko zaglądam, postanowiłam założyć sobie drugiego facebooka jako Meridiane Falori.
Wiecie, to konto przyda mi się do promowani bloga na innych stronkach, wiecie, pyta się ludzi, czy cię udostępnią, etc. Jeśli chcecie, możecie śmiało pisać i dodawać mnie do znajomych. Ja nie gryzę ;*

Meridiane Falori fb [klik]

sobota, 17 maja 2014

Zaraz szlak mnie trafi !

OD RANA JAKAŚ DZIEWCZYNA (BO ZAKŁADAM, ŻE TO DZIEWCZYNA, ALE KTO JĄ TAM WIE. MOŻE OBOJNAK, JA NIE OCENIAM :P) ZARZUCA MI POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM TAJEMNICY DARK HIGH PLAGIAT, POD CZTEREMA ŻYWIOŁAMI TEŻ. ALE TO NIE WSZYSTKO... PO PROLOGU OPOWIEŚCI Z ERITHEL (ZAJMUJĄCYM OKOŁO JEDNĄ STRONĘ WORDOWSKĄ ZALEDWIE) STWIERDZIŁA, ŻE JEST WSZYSTKO ŚCIĄGNIĘTE Z WŁADCÓW PIERŚCIENI. KIT Z TYM, ŻE NAWET ICH NIE CZYTAŁAM I WIDZIAŁAM TYLKO RAZ CZY DWA FILMY! MASZ RACJĘ, ANONIMKO, NIE MA U MNIE MOTYWU PIERŚCIENIA, A JEDYNIE ZAGINIONE BERŁO, NIE MA U MNIE ODPOWIEDNIKA MORDURU, ALE TEŻ TO SZCZEGÓŁ, ZAMIAST HOBBITÓW I KRASNOLUDÓW WALCZĄCYCH Z SZABELKĄ MAM WAMPIRY, WILKOŁAKI, LUDZI - SMOKI, SYRENY, A TAKŻE CZAROWNIKÓW (KTÓRZY O DZIWO NIE SĄ STARSZYMI PANAMI Z LASKĄ JAK GANDALF), ALE PRZECIEŻ WSZYSTKO JEST CHOLERA JASNA SKRADZIONE!
TAK JAK NA TAJEMNICY DARK HIGH. MOI DRODZY, JEŚLI KTÓREŚ Z WAS CZYTAJĄC KSIĄŻKĘ, CZY OGLĄDAJĄC SERIAL NATKNĘŁO SIĘ NA POSTAĆ NIMFADORY ROSENGARD, ZAKONU SALENITÓW, MAY - MEDIUM, CZY CHOĆBY VERISSETA (KTÓREGO SAMA WYMYŚLIŁAM), TO NIECH DA MI ZNAĆ! CHĘTNIE PRZECZYTAM!!!
POMIJAJĄC, ŻE LUDZI TAKICH JAK NIMFADORA (CZYLI FALIREE) SAMA WYMYŚLIŁAM TEŻ. JAK SIĘ POJAWIAJĄ W INNYCH OPOWIADANIACH (BO SĄ TEŻ TACY) MAJĄ ZUPEŁNIE INNĄ NAZWĘ. SZKOŁY, PODZIELONEJ NA SIEDEM DOMÓW, WEDŁUG UMIEJĘTNOŚCI TEŻ NIE WIDZIAŁAM NIGDZIE. OJ, PRZEPRASZAM, PRZYPOMNIAŁAM SOBIE, ZE W JEDNYM ROZDZIALE ZAPOŻYCZYŁAM SŁOWO PREFEKT Z HARRY'EGO POTTERA, MACIE MNIE! CAŁA HISTORIA TO PRZECIEŻ PLAGIAT!
ANONIMOWE COŚ, JEŚLI TO CZYTASZ, TO WIEDZ, ŻE NIKT CIĘ NA MOIM BLOGU NIE TRZYMA. DZIWNE, ŻE NIKT Z PRZESZŁO 100 OSÓB, KTÓRE OBSERWUJĄ MÓJ DRUGI PROFIL (MERIDIANE FALORI) NIGDY NIE DOSZUKAŁO SIĘ U MNIE PLAGIATU! JAK NIE UMIESZ SAMA CZEGOŚ STWORZYĆ, NIE ZARZUCAJ INNYM, ŻE SĄ TAK SAMO OGRANICZENI.
Z POWAŻANIEM, MERIDIANE FALORI

PS JEŚLI KTÓREŚ Z WAS, MOI DRODZY CZYTELNICY, RÓWNIEŻ CHCE MI COŚ ZARZUCIĆ, PROSZĘ BARDZO! JEŚLI KTOŚ Z WAS RÓWNIEŻ UWAŻA, ŻE ŚCIĄGAM CAŁĄ FABUŁĘ, NIECH MI NAPISZE. NO ŚMIAŁO!

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 15 : Pogadajmy z Claire o wampiryźmie, a co tam! -,-''



Lekcje jak zwykle kończyłam dobrze po piętnastej, ale dzisiaj musiałam zostać na zajęciach dodatkowych z angielskiego. Na początku roku, kiedy koło prowadziła nasza stara nauczycielka, lubiłam je, ale teraz, gdy pałeczkę przejęła Claire… Nie było już tak fajnie. Myślałam, żeby się wypisać, ale Tristian powiedział mi, żebym tego nie robiła, bo mogłoby to tylko dać Morgan powody do podejrzeń. W sumie miał rację… Tyle miesięcy chodziłam na zajęcia, a nagle coś mi się odwidziało i rzucam to wszystko. To byłoby co najmniej dziwne. Tak czy inaczej, na całe szczęście, nie musiałam zostawać z Claire sam na sam. W kółku byli także Victoria i Matt, Ann Harrway i Stephen Geriz z Domu Poliglotów, Irma Clark od Sportowców oraz bliźniaczki z Domu Humanistów - Jenna i Katie Mirwood wraz z chłopakiem Katie – Dustinem Pollem z Umysłów Ścisłych. Przeważnie w zajęciach brała udział też May, ale dzisiaj coś jej wypadło i nie mogła przyjść.
- A więc.. jaki temat chcecie dziś poruszyć? – spytała Claire, aż przesadnie miłym tonem. Miałam ochotę uciec stamtąd oknem, ale sądzę, że nie udałoby mi się tego zrobić tak, by nikt nie zauważył. I przy okazji nie skręcić sobie karku…
- Może fantastyki? Stworzeń, które według nas nie istnieją, ale jednak są obecne w literaturze każdego narodu i to z dość zbliżonymi opisami… – podsunęła Victoria, mierząc Morgan bystrym spojrzeniem swych szarych oczu. No tak… Cała Victoria… Ona jeszcze nie dała za wygraną. Ciągle szuka w książkach i Internecie informacji o nadprzyrodzonych stworzeniach, które mogły przyczynić się do śmierci Lydii. Mimo że próbuję jej wcisnąć, że może rzeczywiście jej przyjaciółka popełniła samobójstwo, ona nie chce mi wierzyć. Nie dziwię się. Nie ma nic złego w ciekawości Vicky, ale boję się, że w końcu natrafi na coś, przez co mogłaby wpakować się w kłopoty.
- Możesz rozwinąć myśl? – poprosiła uprzejmie Claire, odrzucając do tyłu swoje długie, ogniste włosy. I w tym momencie aż korciło mnie, żeby powiedzieć „co rude to fałszywe”. Powiedzenie pasuje jak ulał! Ta… I mówi to osoba, która dwa lata temu sama była ruda. No ale przynajmniej mam nauczkę, żeby nie wierzyć temu, co jest napisane na opakowaniu. „Nasza szamponetka schodzi po ośmiu myciach!” – mówili albo raczej pisali. Aha. Myłam włosy codziennie przez pół roku i to cholerstwo dalej się utrzymywało.
- No widzi pani…  - zaczęła Victoria.
- Vicky, daj spokój. Ile razy ci mówiłam, że to nie istnieje – syknęłam cicho, szturchając ją w bok.
- Panno Rosengard, proszę, daj się wypowiedzieć koleżance – ozwała się Claire, robiąc gest, który, jak mniemam, miał zachęcić Victorię do kontynuowania. 

czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 14 : Ktoś ma ołówek?!



- Dimitry Nikolaj Iwanow, czyż ty już, do ciężkiej cholery, całkiem zgłupiał?! – warknęłam ściszonym głosem, gdy wyszliśmy z klasy Claire.
- Oj, wyluzuj, wiem, co robię – mruknął na odczepnego, zbywszy mnie machnięciem dłoni. Zagotowało się mnie jeszcze bardziej. Jeśli Łowcy go nie zabiją, to chyba ja to zrobię. Nie wiem jeszcze w jaki sposób, może wbiję mu ołówek w serce albo wykałaczkę, ale nie daruję mu tego, co dzisiaj odstawił.
- Tak, ty wiesz co robisz. Ty wiesz, co robisz. Ty, cholera jasna, zawsze wiesz, co robisz!
- Oj, ciszej, skarbie, ciszej – szepnął, przypierając mnie do ściany i zasłaniając usta dłonią. O nie, nie dam się tak łatwo uciszyć. Próbowałam się wyrwać, a kiedy to nie poskutkowało, wtedy... cóż… po prostu go ugryzłam.
- Auu – syknął, natychmiast zabierając dłoń, po czym dodał z drwiącym uśmieszkiem na ustach – Zadziorna. Lubię takie.
- Zapamiętaj sobie: nigdy więcej nie próbuj mnie uciszyć – powiedziałam groźnie.
- Złość piękności szkodzi.
- Och, weź ty się już lepiej zamknij i wytłumacz mi, co ci odbiło.
- To mam się w końcu zamknąć czy tłumaczyć? – spytał, patrząc na mnie spod uniesionej brwi.  Po jego minie widziałam, że bawi go ta cała sytuacja. Miarka się przebrała. Ktoś ma ten ołówek?!

środa, 7 maja 2014

czwartek, 1 maja 2014

Pechowy 13 rozdział : Dimitry vs Claire



Zaraz po przerwie obiadowej miałam angielski razem z Dimitrim. Tak się składało, że właśnie po raz pierwszy tę lekcję prowadziła Claire Morgan. Nie powiem, ciarki mnie przechodziły na samą myśl. Niby wyglądała na miłą, ale Iwanow był pewny, że to Łowczyni, a w takim wypadku musieliśmy się wszyscy pilnować. Kiedy weszliśmy do klasy, pierwszym zaskoczeniem było całkowite przemeblowanie. Wszystkie ławki były odstawione gdzieś w kąt, a całą centralną część sali zajmował utworzony z krzeseł okrąg. Na tablicy natomiast napisane było wielkimi literami imię i nazwisko „nauczycielki”.
- Siadajcie, siadajcie – powiedziała z uśmiechem Claire, gdy wchodziliśmy do klasy. Myślałam, że Dimitry będzie chciał zająć miejsce jak najdalej od tej kobiety, ale ku mojemu zdziwieniu po porostu usiadł na pierwszym krześle z brzegu i to dosyć blisko Morgan, posyłając jej przy tym drwiący uśmieszek w ramach „przywitania”. Claire odwzajemniła go nieco speszona, rumieniąc się. Ja natomiast zajęłam miejsce między Iwanowem a Cynthią (dziewczyna jest z naszego Domu; nie znoszę jej, ale to było jedyne miejsce przy Dimitrim, którego wolałam mieć przy sobie tak na wszelki…). Naprzeciwko mnie usiadł Scott Merryweather, chłopak, który udzielał mi korepetycji z chemii. Całkiem miły gość. Pomachałam mu na przywitanie, a on posłał mi promienny uśmiech w odpowiedzi. Kiedy wszyscy uczniowie z naszej grupy byli już w klasie, domniemana Łowczyni zabrała głos.